easy mobile web builder software download

PIZZA JAKĄ LUBIĘ - co wcale nie znaczy, że nie cenię innych.


Nie znam żadnej osoby, która nie lubiła by pizzy. Jest w tym jakaś magia. Każdy region świata ma w swojej kulturze kulinarnej jej odpowiednik: podpłomyki w Polsce, chapati i nan w Indiach, placki z yamu w Oceanii. Dlaczego więc właśnie we Włoszech przeszła tak niesamowity rozwój? Najważniejsze, że jest!


Wiele lat pracowałem nad ciastem, wychodziło różnie. W końcu byłem zadowolony. Pochwaliłem się swojemu znajomemu z Italii, który handluje w Polsce lodami i piecami do pizzy. W krótkich słowach Raffaele Derosa wyjaśnił bardzo delikatnie, że raczej nie o to chodziło... Ego oszalało. Na szczęście była to krytyka konstruktywna i od tamtej pory świat stał się znaczenie piękniejszy - każda następna była jeszcze lepsza. Dzięki Raffaele! Ja, przyjaciele i rodzina nigdy Ci tego nie zapomnimy! Forza Italia!

Na początek dobra wiadomość: to jest całkiem łatwe!


Zacznijmy od mąki. Taka mąka musi mieć dużo glutenu, czyli mieszaniny roślinnych białek. To taki rodzaj naturalnego kleju, który po wymieszaniu z wodą tworzy ciągnące się ciasto.


Mam swojego dostawcę importowanej z Włoch mąki do pizzy (8-10 zł za kilogram, ale co tam!). Umówiłem się kiedyś, z tymże dealerem białego proszku, że w sobotę rano przyjadę po towar. Najgłupszy termin jaki można było wybrać. No i człowiek, biedny cierpiał pewnie na syndrom dnia następnego, nie odebrał telefonu a ja miałem umówionych gości. No cóż. W rozpaczy odwiedziłem popularny dyskont spożywczy i kupiłem mąkę do pieczenia chleba (1,90 zł). I wiecie co? Wyszło świetnie! Na prawdę! Wszystko inne też kupiłem w tym sklepie - każdy niech znajdzie taki koło siebie. Nie reklamuję - wiadomość na priv, jakby ktoś chciał. A jak to się robi? A no tak:


SKŁADNIKI:


  1. Drożdże - 1 opakowanie 10 dag, nie trzymam w lodówce poprzednich, zawsze świeże.
  2. Mąka - na opakowaniu napisane jest, że się nadaje do pieczenia chleba - 200 gram na 1 placek.
  3. Ser mozarella - w moim sklepie jest już w drobnych kostkach w torebkach, ok 100 gram na 1 placek
  4. Koncentrat pomidorowy w słoiczkach 2 szt. Są też i gotowe sosy pomidorowe w kartonikach, ale mi nie smakują. Najchętniej to w ogóle bym robił ze świeżych pomidorów, ale trudno jest takie dostać.
  5. Oregano - ono nadaje taki charakterystyczny zapach całemu tematowi.
  6. Składniki kto co lubi. Ja lubię z kiełbasą lub salami w stylu pepperoni i czarne oliwki, albo też tuńczyka i suszone pomidory.
  7. Sól morska drobnoziarnista, ciepła woda, oliwa z oliwek.
  8. Bardzo przydatna jest mała waga kuchenna.


METODA NA CIASTO:


 Żeby pizza wyszła tak przyzwoitej wielkości, czyli jakieś 31-32 cm (taka się mieści na dużym talerzu) potrzeba 200 gram mąki i około 100 ml. wody. Oznacza to, że z 1 kilograma wychodzi 5 placków. Najpierw mąkę do miski i przy pomocy rózgi lub rąk własnych mieszamy ją, żeby napowietrzyć. Bierzemy teraz 1/6 kostki drożdży i wkruszamy je do mąki - kawałeczki już wrzucone można rozetrzeć palcami w białym proszku. Następnie dodajemy wodę. Ja robię to w ten sposób, że odmierzoną ilość, odgarniając mąkę, wlewam partiami na dno miski i mieszam. Nie wlewam całej wody od razu - w 4 czy 5 porcjach. Mieszam składniki do momentu w którym się połączą i będzie to jakaś taka w miarę zwięzła forma. Potem wyrzucam na blat i wyrabiam. Po kilku ruchach dodaję sól. Po prostu wysypuję ją po trochu na stół i wgniatam w ciasto podczas wyrabiania. Ile tej soli? Musicie poćwiczyć, każdy lubi inne stężenie. Dla mnie to jest łyżeczka soli na tę ilość ciasta. Wyrabiamy tak długo aż zacznie być gładkie. To się daje wyczuć - w pewnym momencie się takie staje. Jak się nabierze wprawy zajmuje to ok 10 minut.


Biorę wagę i sprawdzam ile mam towaru. Potem dzielę na 5 i takie porcje ciasta przygotowuję również przy pomocy wagi. Jak komuś się nie chce, to niech robi na oko. Ja lubię jak pizze są podobnej wielkości - nikt nie ma wtedy pretensji. Wysypuję na blachę trochę mąki, z ciasta robię kuleczki, które delikatnie pokrywam warstwą oliwy z oliwek i układam koło siebie, zachowując jak największe przerwy.


TIP zaczerpnięty od Gennaro Contaldo:

do posypywania blachy a potem do formowania placków (to już mój pomysł) używam mąki która się nazywa semolina. Tej już w dyskoncie, przynajmniej na razie, nie kupicie. Można się obejść i bez niej, ale lepiej poświęcić się i poszukać. Ok 10 zł za kilogram ale wystarcza jej na bardzo długo, również do innych celów. Wszystko przykrywam folią (dobrze się też sprawdzają dwie reklamówki) i odstawiam w ciepłe miejsce. Czas: godzina wystarczy. Oczywiście można kupować specjalną mąkę do pizzy wyrastającą przez 12 lub 24 godziny (zależnie od gatunku) ale w sytuacjach domowych to się nie sprawdza.


Teraz włączamy nasz piekarnik na temperaturę "ile fabryka dała". Żaden z domowych piecyków nie zbliża się nawet do tej która jest w piecach opalanych drewnem, więc spoko. Najlepiej jeszcze górne grzałki włączyć.


METODA NA SOS:

Robię go z koncentratu. Zdarzało mi się z pomidorów z puszki, ale to bardzo wydłuża proces. No chyba, że chce się kogoś "powalić" swoim podejściem do tematu, to wtedy ok. Najczęściej efekt i tak jest wystarczająco dobry. Wrzucam do naczynia zawartość słoiczka i pół kolejnego. Dosypuję oregano, sól, paprykę słodką, trochę oliwy z oliwek i odrobinę (na prawdę odrobinę) cukru. Mieszam kiedy wszystko jest bardzo gęste - łatwiej. Potem wypłukuję resztę koncentratu z pierwszego słoiczka i dolewam do całości tyle wody, żeby osiągnąć gęstość jaką lubię. Coś jak ketchup. Na marginesie za użycie ketchupu do pizzy powinno się być aresztowanym!


No to teraz salami któe okrągłe przecinam na 4 części, kroję oliwki, odsączam tuńczyka z oliwy i co kto sobie zażyczy. Najbardziej lubię tematyczną pizzę: sos, ser, coś głównego i dodatek, czasem drugi ale w mniejszej ilości. Np. pepperoni, czarne oliwki, tuńczyk cebula i troszkę pomidorów suszonych. Nie przepadam za super ostrymi ani też typu: szynka, boczek, cebula, jajko, kiełbasa i jeszcze kapary na raz. Wolę takie prostsze wersje.


METODA NA PIZZĘ:


Upewniamy się, że piec jest rozgrzany - lepiej poczekać. Na blat wysypuję trochę semoliny i kładę pierwszą kulkę. I tu TIPS podpatrzony w jakiejś sieciówce z plastikowymi "pizzami": sypię semolinę na wierzch i zaczynam od formowania oponki, czyli brzegu. Potem rozgniatam i rozciągam w środku do pożądanej grubości i wielkości. W ten sposób pizza nabiera tego kształtu, który lubimy. Powoli zaczyna wyglądać? Używam semoliny bo po upieczeniu pizza ma posmak lekko makaronowy a nie mączny. Patent godny polecenia. Dalej jest już łatwo: wylewamy trochę sosu, kładziemy ser ile kto lubi a potem co kto lubi. Na koniec sypiemy oregano.


Czas pieczenia w piekarniku zależy od jego właściwości. Mi to zajmowało ok 12 minut. Teraz używam elektrycznego domowego piecyka do pizzy więc 4-5 minut. Rozgrzewa się do 480°C. Groźna zabawka.


 Mi najbardziej smakuje z wytrawnym czerwonym winem. Jednak najważniejsze jest towarzystwo ;-)

 Bawcie się dobrze!

    Marcin